Pożar wieży kościoła w Sokolej Dąbrowie
23 kwietnia 2002 rok g. 19.30
Wtorek 23 kwietnia 2002 roku będziemy pamiętać jako dzień cudownego ocalenia kościoła parafialnego w Sokolej Dąbrowie. Tego wieczoru w wieżę kościoła w Sokolej Dąbrowie uderzył piorun, który spowodował pożar na wieży. O godz. 18.10 podczas deszczu, gdy w kościele w Sokolej Dąbrowie kończyła się Nowenna do MB Nieustającej Pomocy, z wielkim hukiem uderzył piorun w kościół parafialny w Sokolej Dąbrowie. W kościele było ponad 30 osób. Klęczałem wtedy z ministrantami przed bocznym ołtarzem naprzeciw obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy, 2 metry od ściany.
Kiedy z wielkim grzmotem uderzył piorun, akurat czytałem końcowe wezwania nowenny. Uderzenie było tak silne, że przez kilka sekund nie słyszałem własnego głosu, a z gniazdka elektrycznego w ścianie obok wydobył się snop ognia. To uderzenie wywołało wielkie przerażenie u wszystkich i nikt jeszcze nie przypuszczał, że za chwilę rozpocznie się tragedia. Zakończyła się nowenna, a potem Msza św. i wszyscy wrócili do domów. Około g. 19.30 z sąsiedniego domu obok kościoła pani Rudzińska zauważyła dym wydobywający się ze szczytu wieży. Parę minut później pojawił się na wieży ogień.
Powiadomiliśmy straż pożarną. Pod kościołem zebrało wiele ludzi, niektórzy przyjeżdżali samochodami. Zaczęto już wynosić ornaty z zakrystii kościoła i ściągać stacje Drogi Krzyżowej wiszące z tyłu kościoła na ścianie wieży. Pierwsza do pożaru przyjechała OSP z Osiecka i zaczęła przygotowywać się do gaszenia ognia wraz ze strażą z Sokolej Dąbrowy. Zanim jednak przyjechała straż pożarna pięciu odważnych ludzi weszło do wieży zbadać sytuację. Pierwszy na wieżę wysoko wszedł Jerzy Majowicz z Osiecka, a za nim Bartek Rozwadowski z Goruńska oraz Jacek Michno z Sokolej Dąbrowy, Janusz Bednarczyk z Osiecka i Marek Bartkowiak z Osiecka. Nie mieli skafandrów ogniowych, ani hełmów, a z góry spadały iskry, kawałki żaru i topiąca się blacha. Trzej ostatni zeszli na ziemię po węże gaśnicze. Zaczęli je łączyć i podciągać na wieżę. Pierwsza woda na wieżę poszła z pompy z Osiecka, ale ciśnienie było słabe i woda nie doszła do ognia. W tym czasie zaczęły podjeżdżać jednostki straży pożarnej ze Skwierzyny, Międzyrzecza, Sulęcina, Lubniewic, Bledzewa, Popowa i Goruńska.
Rozłożony wąż podłączono do samochodu strażackiego ze Skwierzyny, który stał najbliżej kościoła przy bramie i puszczono wodę na wieżę. Strumień wody na ogień kierował Jerzy Majowicz. Woda tym razem dosięgła płomieni i wracając doszczętnie przemoczyła Jurka i Bartka, trzymających wąż z wodą. Po paru minutach było widać już efekty tej ofiarnej akcji. Od strony południowej przygasł płomień ognia i tylko paliło się w północnej części wieży. Wtedy Jerzy Majowicz przedarł się z wężem jeszcze bliżej ognia i po następnej dawce wody zgasił całkowicie ogień. Było to około godz. 20.30. Gdyby nie natychmiastowa i odważna postawa tych dwóch ludzi, wszystko mogło zakończyć się znacznie gorzej. Nie patrzyli na to, że iskry i ogarki spadają w dół, a rozgrzana blacha ocynkowana topi się i spadając zastyga na belkach drewnianych kropla przy kropli. Dlatego szczególne podziękowanie należy się Jerzemu Majowiczowi z Osiecka i Bartkowi Rozwadowskiemu z Goruńska, którzy bezpośrednio zagasili ogień na wieży i nie dopuścili do przejścia ognia na cały kościół. Ich odwaga i heroiczne poświęcenie jest godne pochwały i naśladowania.
Straty po pożarze wieży kościelnej były następujące: 1.Nadpaliła się od góry belka nośna na długości 2,5 metra, na której umocowany był krzyż. 2.Nadpaliły się wszystkie osiem krokiew schodzące się razem na szczycie wieży. 3.Odkształciły się metalowe elementy wieży, które spowodowały przechył krzyża. 4.Spaliło się drewniane obicie pod blachą. 5.Stopiła się w całości blacha na długości 2,5 metra. 6.Zalany został wodą strop wieży na parterze.
Wieża została wyremontowana po pożarze w dniach od 27 sierpnia do 3 września 2002 roku przez firmę „Czogori” Jana Palejczyka z Gorzowa Wlkp. Dwa lata później od 6 do 9 wrześniu 2004 roku, ta sama firma uzupełniła, odczyściła i dwukrotnie pomalowała blachę na całej wieży kościoła parafialnego.