Kongo - Brazzaville

Tygodnik Niedziela, edycja zielonogórsko-gorzowska, nr 32/2006.
Z ks. Marianem Pazdanem o afrykańskim życiu misyjnym rozmawia Anna Bensz-Idziak

Ks. Marian Pazdan pochodzi z diecezji tarnowskiej. 20 lat temu wyjechał z Zielonej Góry, gdzie w latach 1980-84 pracował jako wikariusz w parafii pw. św. Jadwigi. Od 16 lat jest misjonarzem pracującym w Kongo Brazzaville.


Anna Bensz-Idziak: – Dlaczego zdecydował się Ksiądz wyjechać na misje do Afryki?
Ks. Marian Pazdan: – Z mojej diecezji wielu księży wyjechało już wcześniej do Afryki i potrzebowali tam pomocy. Kongo Brazzaville jest krajem misyjnym.

– Od kiedy chrześcijaństwo obecne jest w Kongo Brazzaville?
- Nie tak dawno w Kongo obchodzona była 100. rocznica prawdziwej ewangelizacji. Chrześcijaństwo docierało tu już wcześniej w XIII-XIV wieku, ale misjonarze wymierali, a pogaństwo powracało. Kongo leży nad Oceanem Atlantyckim, było tu łatwo dopłynąć. Wzruszający jest widok cmentarza położonego nad brzegiem oceanu, który powstał na pierwszej misji w Kongo. Tu pochowani są młodzi misjonarze i misjonarki. Teraz ocean powoli zabiera ich groby.

– Gdzie obecnie Ksiądz pracuje?
- Kongo Brazzaville to mniejsze Kongo w kolonii francuskiej. Jest tu 9 diecezji, gdzie mieszka ok. 3 mln ludzi. Pracuję w diecezji Nkayi, w której mamy 19 parafii. Miałem szczęście pracować w parafii po księżach francuskich. Parafia była bardzo duża i podzieliliśmy ją, tworząc nową parafię, którą zostawiliśmy księżom kongijskim. Od dwóch lat buduję nową parafię, która nazywa się Kibangu. Jestem w tej diecezji jedynym białym człowiekiem. Wszystkie parafie w Kongo budowane były przez ludzi białych, w tej chwili przejmują je czarni duszpasterze.
Biskup diecezji cieszy się z mojej obecności i mówi: „Księże Marianie, ty jesteś tutaj znakiem obecności Kościoła powszechnego”.


– Jak Kongijczycy przyjmują u siebie białego misjonarza?
- Jestem bardzo dobrze przyjmowany. Oni chcieliby wszędzie mieć białych księży, bo nasze podejście do nich jest inne niż duszpasterzy tubylców, lepiej dajemy sobie radę materialnie, bardziej dbamy o to, co mamy, oni wychowani zostali w innej kulturze. Afrykańczycy są bardzo zainteresowani tym, jak wygląda Kościół w Europie. Wielką czcią otaczali Jana Pawła II, co mi bardzo pomagało jako rodakowi Ojca Świętego, często mnie o niego pytano.

– Jak przebiega tworzenie nowej misji?
– Dwa lata temu zobowiązałem się wybudować parafię w Kibangu. Są to dwie gminy, czyli ok. 60 wiosek. Do wioski najbardziej oddalonej od centrum mamy ok. 80 km, do miasta ok. 100 km. Tworzenie misji rozpoczyna się od budowy centrum i organizacji życia religijnego w tzw. wiosce centralnej – tu powstają kościół, dom mieszkalny dla księży i dom katechetyczny. Tutaj też odbywają się wszystkie główne uroczystości i święta. W pozostałych wioskach są tylko kaplice, gdzie ludzie mogą modlić się bez księdza. W tych wioskach pomagają nam katechiści świeccy. W budowie misji pomagają też mieszkańcy. Wykonują wiele podstawowych czynności, między innymi koszą trawę, wypalają cegły – wspólnie postawiliśmy dom katechetyczny, na jego zbudowanie wypaliliśmy 13 tys. cegieł!

– A budowanie misji tej duchowej?
– W Kongo istnieje wiele animistycznych sekt afrykańskich, które w dużej mierze zaspokajają duchowe potrzeby Afrykańczyków. Ale ludzie wstydzą się już tych swoich szarlatanów, szukają czegoś nowego i mówią, że „religia białych” jest lepsza. Dusza afrykańska jest religijna, co zauważamy na przykładzie bogactwa obrzędów – nawet tych pogańskich. Oni wierzą w duchy, szanują pamięć swoich przodków, wierzą, że nie umarli. Na grobach często spotkać można różne sprzęty użytku codziennego – butelkę wody, miskę, łyżkę drewnianą… Na tej wierze w życie duchowe my budujemy tam wiarę chrześcijańską.


– Co jeszcze wpływa na pozytywne przyjmowanie chrześcijaństwa?
– Duży wpływ na ich stosunek do nowej religii ma również nasze zachowanie, nasz sposób bycia z nimi. Rozmowy i zaproszenia na modlitwy, na katechizm powodują, że ludzie przychodzą do nas. Tu również wielką rolę odgrywa pomoc charytatywna – my na razie staramy się pomagać tym ludziom, za kilkanaście lat to się skończy, bo chodzi o to, żeby oni już wszystko wzięli na swoje barki. Przychodzą do mnie po pomoc, gdy trzeba zawieźć kogoś do szpitala do miasta, w tych wioskach jest tylko pielęgniarz. W wiosce jest tylko mój samochód misyjny, więc spełnia on też rolę karetki pogotowia. Miejscowi oczekują ode mnie pomocy również w innych skrajnych sytuacjach typu ukąszenia skorpionów czy jadowitych węży. Wówczas proszą, żebym im dał „skałkę czarną”, która wyciąga niebezpieczny dla zdrowia jad. Afrykańczycy przeważnie leczą się sami, ale czasami przychodzą też po parę tabletek, np. na gorączkę. Dzięki pomocy materialnej, którą zdobywam podczas urlopu w Polsce i w ciągu roku, mogę pomagać tym ludziom.

– Jak wygląda dzień afrykańskiego misjonarza?
– Na równiku przez cały rok jest zrównanie dnia i nocy – słońce wschodzi ok. 6.00 i zachodzi ok. 18.00. W tym czasie trzeba wszystko zrobić, bowiem wioska nie ma prądu. Praca jest wyłącznie dzienna. Wstaję wraz ze słońcem, potem prace budowlane, po południu – kiedy dzieci wyjdą ze szkoły – katechizacja, Msza św. wieczorna i wiele innych czynności, o których wspominałem wcześniej.

– Jak często przyjeżdża Ksiądz do Polski?
– Raz na dwa lata. Podróż do Polski trwa około tydzień, a koszta, jakie muszę ponieść, są dość wysokie. Urlop w Polsce spędzam pracowicie, ponieważ muszę zdobyć w tym czasie fundusze na dalszą pracę w Kongo. Głoszę kazania misyjne w parafiach, opowiadam o mojej pracy i potrzebach w Afryce. Dziękuję księżom i wszystkim tym, którzy mi pomagają w mojej pracy. I jeszcze jedno. Jeśli w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej byłby ktoś zainteresowany pracą misyjną w Afryce, to bardzo serdecznie zapraszam do mnie! Jestem ostatnim białym księdzem, a za rok będę potrzebował współpracownika. Przystępuję do budowania nowej parafii pw. św. Józefa w Lubaku, gdzie już od 10 lat czeka rozpoczęta budowa kaplicy, która już zarosła trawą…

– Dziękuję za rozmowę.

Kongo (Republika Konga) – państwo w środkowej Afryce nad Oceanem Atlantyckim. Graniczy z Gabonem, Kamerunem, Republiką Środkowoafrykańską, Demokratyczną Republiką Konga i Angolą. W czasach kolonialnych występowało pod nazwą Kongo Francuskie i Kongo Środkowe, a tuż po odzyskaniu niepodległości jako Kongo Brazzaville.
Republika Konga jest jednym z największych producentów ropy naftowej w Afryce.

AKTUALNOŚCI

AKT PRZYJĘCIA JEZUSA ZA KRÓLA I PANA

Czerwiec, 2017

Czytaj więcej

Ekstremalna Droga Krzyżowa 2017


OGŁOSZENIA


Ogłoszenia parafialne

Intencje mszalne - kościół św. Henryka

Intencje mszalne - kościół św. Mikołaja

Intencje mszalne - filie

Komunikaty


Transmisja na żywo z kościoła św. Mikołaja w Sulęcinie - OGLĄDAJ

Po przejściu na stronę KAMERY LIVE należy w oknie logowania zaznaczyć ANONIMOWY i kliknąć LOGOWANIE











Polecamy na WIELKI POST 2017







CODZIENNA LITURGIA SŁOWA




CZYTELNIA

ROK ŻYCIA KONSEKROWANEGO
PENITETCJARIA APOSTOLSKA URBIS ET ORBIS DEKRET o ustanowieniu warunków potrzebnych dla zyskania daru Odpustów w ciągu Roku Życia Konsekrowanego. Ponieważ J. Eminencja Kardynał Prefekt Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego poprosił niedawno Penitencjarię Apostolską, aby zgodnie ze zwyczajem określone zostały warunki dla zyskania daru...

Czytaj więcej